Before&Afters

Nic tak nie pisze historii, jak samo życie... Chcę byście poznali historie moich klientek, które przyszły do mnie, każda w innym celu. By móc poczuć sie pięknie, by uwierzyć w siebie, albo po prostu spełnić swoje marzenia. Każda z nas ma w sobie coś, co chciałaby wydobyć. Spójrz w dół, a przekonasz, że to co robimy, to znacznie więcej niż tylko zdjęcia...

Historia Ani, mamy dwójki dzieci...

"Nie wierzyłam ci na początku w to, co mówiłaś..."

Kiedy Ania przyszła do mnie po raz pierwszy, zobaczyłam zawstydzoną, szaro ubraną w koszulkę i legginsy kobietę… 

Mamę dwójki wspaniałych maluchów, z którymi spędza czas prawie 24h na dobę. Troszkę zmęczoną i niewyspaną. Jakie to prawdziwe, sama wiem, jak to jest- mam podobnie:) 

Ania przyszła do mnie, ponieważ zbliżała się jej Rocznica Ślubu z mężem. Ponieważ jednak mąż był za granicą, a miał przyjechać za miesiąc, postanowiła, że ukryje przed nim to, co zaplanowała.

Bardzo chciała pokazać się mu na fotografiach jako Kobieta… Pewna siebie, delikatna, ale silna, taka, jaką kiedyś była. Z tym, że dojrzalsza. 

Podjęłam to wyzwanie i postanowiłam jej w tym pomóc. Każde jedno ujęcie, które wykonałyśmy, pokazały Anię z innej strony, w inny sposób. 

Wykonałyśmy wcześniej konsultację stylizacyjną, na której wybrałyśmy odpowiednie stroje i biżuterię. Korzystałyśmy w tym przypadku głównie z garderoby Ani, zmieniając ją lekko. 
Użyłyśmy także jej sukni ślubnej dodając do niej kwiatów. Nabrała ona tym samym innego, świeżego wyglądu. 

Ania przed samą sesją dostała także instrukcje, jak przygotować się do samej sesji w domu (Tego dowiecie się osobiście).

Dzień sesji nadszedł, a Ania wciąż nie wierzyła w moje słowa, kiedy powiedziałam jej, że „Jeśli ktoś do mnie przychodzi, to możliwe, że wyjdzie, jako inny człowiek”. Już wkrótce się to zmieniło… 

Ania w trakcie samych przygotowań do sesji, podczas malowania i robienia fryzury nie chciała patrzeć w lustro. Powiedziała, że całkowicie oddaje się mojej ekipie i ufa mi. Tak oto powstała ona… Piękna, w rdzawych włosach… o ciemnych oczach i wspaniałych rysach twarzy.. a właściwie to nie powstała, a tylko ją odkryliśmy. 

To, czego razem dokonałyśmy w trakcie sesji przeszło nasze oczekiwania. Z resztą obejrzycie to już wkrótce na wideo, które Ania mi nagrała po samej sesji. 

Idąc do samego końca. Ania przychodząc do mnie po zdjęcia w folioboxie powiedziała: „Nie wierzyłam ci na początku w to, co mówiłaś. A jednak, sprawiłaś, że teraz oprócz bycia matką i żoną, jestem na nowo KOBIETĄ”.

 

PS: Ania parę dni temu wróciła do mnie wraz z Mężem i właśnie umówili się na wspólne zdjęcia w lutym  Krzysztof długo nie kłócił się z tym pomysłem, ponieważ, kiedy Ania pokazała mu prezent, „Zakręciła mu się łezka w oku” na widok Nowej Ani. 

Loading...